Jazda po pijanemu powinna być legalna - twierdzi Lew Rockwell, szef amerykańskiego Instytutu Misesa.
Lew Rockwell, szef amerykańskiego Instytutu Misesa, opublikował bardzo ciekawy artykuł na stronie internetowej IM. Postuluje w nim, by zalegalizować jazdę samochodem po alkoholu. Dlaczego?
Otóż powodem, dla którego rząd karze jazdę po pijanemu jest to, że większe jest wówczas prawdopodobieństwo spowodowania wypadku. Ale prawdopodobieństwo to zwiększa się również wtedy, kiedy np. jesteśmy niewyspani, albo wtedy kiedy pokłócimy się z małżonkiem. Czy rząd powinien mieć zatem prawo do kontrolowania, ile czasu spaliśmy zanim usiedliśmy za kółkiem albo jak nam się układa pożycie w rodzinie?
Dodatkowo to, że kierowcy po alkoholu powodują przeciętnie więcej wypadków nie oznacza, że każdy kierowca po alkoholu powoduje wypadek. Tak więc, zdaniem Rockwella, kryminalizować i karać powinniśmy czyny a nie to, ile i jakiej substancji mamy we krwi.
Oto link do artykułu w języku angielskim.

"Jestem synem ludobójcy" - to wyznanie pozwalało zdobyć dużo sympatii w powojennych Niemczech.
Brytyjski dziennik "Daily Mail" opublikował ostatnio inspirującą historię Brytyjczyka Brendona Grimshawa, który w 1962 r. za 8 tys. funtów kupił bezludną wyspę. Sprawił, że dziś warta jest 34 mln euro.
Prawda jest jednak taka,że Polacy nie potrafią jeździć. Zero kultury na drodze i wyobraźni.
Najlepsza na poparcie moich słów jest irlandia. Tam praktycznie normalką jest,że po wyjściu z pubu "irys" jedzie sam do domu. Jest w stanie prowadzić? Jest. Na kontroli policzy sobie troszkę, zrobi jaskółkę, podrepta tiptopki i jazda dalej.
No tak...tylko,że tam "na bani" czy normalnie jeździ się z kulturą i bez zbędnego pośpiechu. Doliczmy jeszcze oczywiście nawierzchnię ale to już inna historia.
Tak czytam te mondrutkie teksty Instytutu Misesa i nabieram przekonania, ze to nie żaden instytut, tylko Zakład u Czubaszków.
Tylko wtedy, kiedy spowoduję kolizję lub wypadek z mojej winy - i tylko wtedy powinienem odpowiadać finansowo i moralnie za straty. I przy tej okazji robią mi badanie alkomatem itd....
A tutaj wmówiono ludziom tzw. profilaktykę i w ten sposób drenują nasze kieszenie bez litości. Następny kuriozum jest wmówienie nam wykroczenia za przekroczenie prędkości ! Każdy ma inne możliwości i nawet jak przekracza nakazaną prędkość, to nikomu krzywdy nie czyni! Ale profilaktycznie kasa potrzebna jest dla państwa ... a i poczucie winy pozostaje człowiekowi na dłużej.....
obniżenie refleksu nie ma statystycznie żadnego znaczenia, oczywiście, jeśli nie występuje czynnik pierwszy
Ponadto, dawno udowodniono, że unikanie alkocholu ma ujemne skutki zdrowotne
Dlatego absurdalna granica 0,2%%, która nie pozwala wypić jednego piwa do obiadu jest szkodliwa zdrowotnie i należałoby ją zaskarżyć do trybunału jako narażanie na szwank zdrowia ludzi.
chcacemu nie dzieje sie krzywda
.....to nieporozumienie polegające na nieznajomości amerykańskich realiów. Bo tam spokojnie można jeździć "pod wpływem" dopóki wpływ nie ma wyraźnych zewnętrznych objawów. Stąd badania delikwenta przez policję w postaci stania na jednej nodze, dotykania nosa z zamkniętymi oczami, przechodzenia po linii prostej.
W kraju środka odebranie prawa jazdy to śmierć społeczna, uniemożliwienie pracy i wielu czynności potrzebnych do normalnego funkcjonowania.
W praktyce jeździ się tam niezależnie od przyjętej dawki, ważne aby nie stwarzać zagrożenia i aby nie było widocznych skutków spożycia alkoholu.
Byłem, jeździłem, wróciłem. Wobec czego inicjatywę Lwa odbieram jako
dziwną hucpę obliczoną na jej europejskie wykorzystanie.
Natomiast nie widzę przeciwwskazań aby przyjąć amerykańskie wzorce
w kwestii alkoholu i kierowania pojazdem. Także dobrym pomysłem jest
normalne skupienie się na karaniu za wyrządzone szkody, nie za zwiększone prawdopodobieństwo ich wyrządzenia.
Pomyślmy chwile nad głupotą, fałszem polityków, jakie jest prawdopodobieństwo wyrządzenia przez nich szkód, za sterami kraju?
Co za tym idzie jak drobiazgowo powinni być badani, prześwietlani.
Tak jest i z alkoholem.
Tworzone jest państwo totalitarne, a media w tym uczestniczą - wszystko rzekomo - dla naszego dobra.
Bo przecież normalny człowiek nie wie, co jest dla niego dobre.
Kary powinny być surowe , ale dopiero po dokonaniu szkody tak jak nikt mnie nie każe za zakup noża i chodzenie z nim po ulicy , a dopiero za uszkodzenia komuś ciała. Stary żart o karaniu mężczyzn za gwałt bo przecież każdy ma narzędzie świetnie to ilustruje. Z drugiej strony około 15% wypadków powodują piesi ( tyle samo co "pijani kierowcy") , a biorąc pod uwagę że to oficjalna statystyka to pewnie więcej - dlaczego nie ma surowych kar dla pieszych ??? np za bieganie po chodniku - bo przecież może się przewrócić i wpaść na ulicę ???
paranoja
To, że nie można jeździć po pijaku nie oznacza stosowania reżimowych praktyk zmuszania ludzi do cierpień związanych z kłuciem igła i być może zakażeniem żółtaczką. W przypadku zmuszenia należy bezwzględnie wytaczać procesy lekarzom!
To nie mój problem jak ocenić czy ktoś jest pijany czy nie. Moim prawem jest poszanowanie mojej nietykalności, i żadne faszystowskie prawo nie może tego egzekwować.
Tutaj występuje posłużenie się, jakby celową, niejasnością w prawie, a ściślej sprzecznością. Bo lekarz nie może odmówić badania krwi, z drugiej zaś strony nie może przeprowadzić zabiegu wbrew woli pacjenta.
http://praca.nil.org.pl/xml/nil/gazeta/numery/n2011/n201107/n20110720
http://www.tvn24.pl/12690,1576433,0,1,zakuli-ja-w-kajdanki--bo-nie-chciala-lamac-prawa,wiadomosc.html
Dyskusyjna sprawa, można rowerzystom nieco poluzować, bo od kilku lat, czy od dekady trwa na nich wielki polowanie policji. Czy to zmniejszyło liczbę wypadków? W sejmie te świnie udające posłów chleją w miejscu pracy w sejmowej spelunie, w burdelu zwanym hotelem poselskim, a stanowią restrykcyjne prawo hipokryci-alkoholicy, zboki!
A ilu pijanych, podpitych, skacowanych i leczących kaca kierowców gliniarze przepuszczają? Pod każdym barem, restauracją itd stoją samochody, czy kierowcy piją tam tylko kawki, soczki i łyczek cieniutkiego winka? Policja tam miałaby żniwa, taka tajemnica poliszynela, albo wiejskie, małomiasteczkowe zabawy, imprezy, MECZE LKS, czy niższych lig okręgowych... po nich co drugi kibic jest podpity i wsiada za kółka, zwykle w samochód, czasem na motocykl, reszta na rowery... i ci są najmniej groźni.
Pamiętam czasy sprzed 15-20 lat gdzie schematem była jazda z kumplami rowerami na piwo do baru, pubu. Gliny nieraz zatrzymywały podczas powrotów i czepiały się... braku świateł nocą. Nie było odbierania praw jazdy, aresztów itp głupot. Pouczenie starczało. Skończyło się, a te lokale bez klientów po prostu upadły i ich NIE MA.
Tak sobie myślę że władze wiedzą co robią. Po barach ludzie mogliby przy piwku, drinku, winku spiskować przeciw władzy ludowej. Zatem niech siedzą w domach i oglądają TV.
wonhaja kwiotki na cmyntożu łot spodku !
miałem okazję mieszkać parę lat i być codziennie kierowcą zagranicą (w Europie), gdzie mając do 0,8 promila nikogo nie musiałem się bać, bo nikt nie robił ze mnie przestępcy i byłem tylko normalnym, zwykłym i uczciwym obywatelem, podobnie z jazdą powyżej dopuszczonej prędkości - i ruch na drogach odbywał się bez żadnej policji, której praktycznie nigdy nie było widać lub bardzo rzadko - normalni ludzie nie potrzebują policji, by móc zachowywać się normalnie, lecz to co zobaczyłem w Polsce przyprawia o gęsią skórę i mam wrażenie, że tu z kierowców (i nie tylko z kierowców) na siłę robi się przestępców, by policja miała co robić i mogła ściągać dodatkowe haracze dla siebie i dla tzw. budżetu i nie miała kiedy zajmować się ważniejszymi sprawami, do których policja jest powołana, lecz to oczywiście daje świadectwo społeczeństwu, z którego wywodzą się tacy politycy i policjanci...,
więc postulat taki popieram, bo lepszy skutek można osiągnąć ubezpieczeniami, jak w krajach bardziej cywilizowanych, zamiast urządzać polowania na czarownice i ze wszystkich robić przestępców pod byle pretekstem.
Kiedyś (nawet w latach 70) na terenie kopalni była budka z piwem i górnik mógł sobie "golnąć" piwko przed szychta. Nie spowodowało to nigdy większych zagrożeń, bo społeczność cywilizowana i demokratyczna bierze odpowiedzialność za jednego człowieka, a ten człowiek za innych. System terroru prawnego pozbawia ludzi podstaw cywilizacji, dehumanizuje i tresuje ludzi na niewolników. Prawny terror i zniewolenie "budują" świadomość, że to dobry element demokracji, podczas gdy jest to budowa totalitaryzmu w stylu Orwella. Przykładem jest uzasadnienie Dobrodzieja (12.03.2012 20:38:39) - podkładka motywacyjna restrykcji, choć nawet statystyki dowodzą brak dominującego wpływu alkoholu na bezpieczeństwo. W roku 2010 ilość wypadków z uczestnikami po alkoholu stanowiła nieco ponad 11% i nie były one w żadnym stopniu bardziej groźne niż wypadki spowodowane przez trzeźwych uczestników. Tworzenie rozbudowanych systemów prawnych restrykcji umacnia wiarę w zbawienną rolę aparatu władzy państwowej, zdejmuje odpowiedzialność obywatelską i umacnia totalitaryzm...
Sugerujesz w podtekście, że wtedy by to przyjął na klatę ze stoickim spokojem? Zauważasz, że sam dałeś się wciągnąć, być może nieświadomie, w tą nagonkę na "pijanych kierowców po jednym piwie"?
Ponadto to prawo jest martwe, tysiące kierowców wpada na jeździe po pijaku co tydzień i nie odnosi to żadnego skutku edukacyjnego.