Nikt nie szuka w internecie "niemieckich" obozów koncentracyjnych. Wszyscy szukają "polskich".
Dr Leszek Pietrzak we wpisie na swoim blogu na Nowym Ekranie ujawnił, że termin "polskie obozy koncentracyjne" było hasłem wymyślonym przez niemieckie służby specjalne, które w ten sposób chciały zrzucić winę na Polaków za Holocaust. Tutaj jest link do tego artykułu.
Postanowiłem sprawdzić, jak duży sukces odniosła ta akcja i sprawdziłem w statystykach wyszukiwarki Google jak często wyszukiwane są przez internautów poszczególne hasła:
Liczba Liczba wyszukiwań wyszukiwań w na świecie * Polsce*
Polish concentration camps 2400 110
Polish death camps 1900 140
German concentration camps 0 0
German death camps 0 0
*średnio miesięcznie
Źródło: Google
Wynika z tego, że nikt nie szuka w internecie "niemieckich" obozów koncentracyjnych. Wszyscy szukają "polskich".

"Jestem synem ludobójcy" - to wyznanie pozwalało zdobyć dużo sympatii w powojennych Niemczech.
Brytyjski dziennik "Daily Mail" opublikował ostatnio inspirującą historię Brytyjczyka Brendona Grimshawa, który w 1962 r. za 8 tys. funtów kupił bezludną wyspę. Sprawił, że dziś warta jest 34 mln euro.
Uważam, ze powyższa tabelka świadczy o sukcesie akcji uwrażliwienia ludzi dobrej woli na manipulacje związane z "c. camps". Te zapytania tłumacze jako pytania kontrolne czy prof. Google coś o tym słyszał.