Większość ludzi woli baty niż więzienie - rozmowa z prof. Peterem Moskosem z John Jay College of Criminal Justice w Nowego Jorku. Wywiad ukazał się w tygodniku Wręcz Przeciwnie nr 1/2011.
Prof. Peter Moskos, były policjant z Baltimore, jest autorem książki „W obronie chłosty” („In Defense of Flogging”). Zaproponował w niej powrót chłosty jako opcjonalnej kary dla mniej groźnych przestępców skazanych na więzienie. Książka była omawiana m.in. przez „The Economist”, „The Wall Street Journal” i „The New York Times Magazine”.
Zasugerował pan powrót do kary chłosty, która w zachodnim kręgu kulturowym jest uważana za barbarzyństwo. Mimo to pana książka była komentowana przez najważniejsze media na świecie. O czym to świadczy?
Peter Moskos: O powszechnej frustracji wynikającej z tego, że nie wiemy, jak walczyć z przestępczością. Zawsze gdy rozmówca mi zarzuca, że moja propozycja jest nieludzka, pytam, na co by się zdecydował, gdyby miał wybór: 5 lat więzienia albo 10 batów. Większość wybiera chłostę. Jeżeli więc sami chcielibyśmy mieć taki wybór, to dlaczego odmawiamy go skazanym? Poza tym jeżeli chłostę uważamy za barbarzyństwo, to co mamy myśleć o więzieniach, jeżeli większość ludzi woli bat od nich.
A może po prostu zreformujmy system więziennictwa?
Więzienia w obecnej formule wymyślono w XVIII w. Ich celem było „leczenie” przestępców z ich skłonności do łamania prawa. Wówczas uważano, że to możliwe, podobnie jak leczenie psychicznie chorych. Dzisiaj wiemy, że głównym celem więzienia jest ukaranie przestępcy. A do tego więzienia się nie nadają. Nie dlatego, że są zbyt łagodne dla łamiących prawo, tylko dlatego, że zamiast karać ludzi, niszczą ich. Pozbawiają ich pracy, rodziny. W zamian dają dużo wolnego czasu i towarzystwo innych przestępców.
Państwo stworzyło uniwersytety przestępczości?
Popatrzmy na fakty. Jeden z najgroźniejszych przestępców w historii USA – John Dillinger – trafił w 1929 r. na cztery i pół roku do więzienia za kradzież 50 dolarów z lokalnego sklepu. Wcześniej był zwykłym chuliganem. Po wyjściu z więzienia był już hersztem grupy zatwardziałych przestępców, którzy mordowali ludzi, byle tylko ich nie złapano. Takich przykładów są tysiące (np. porywacze Krzysztofa Olewnika poznali się w więzieniu – przyp. red).
Czy kary cielesne są jedynym wyjściem z tej sytuacji?
Dobrą karą za łamanie prawa jest wysoka grzywna. Problem polega na tym, że większość drobnych przestępców nie ma większych pieniędzy. Potraktujmy więc chłostę tak, jak traktujemy mandat za złe parkowanie. Policjant nie robi nam wykładu o moralnych aspektach naszego uczynku. Informuje, że złamaliśmy prawo, wymierza karę i sprawa zamknięta. Ale jestem otwarty także na inne kary, byle były bardziej skuteczne niż więzienie.
Jak powinna wyglądać chłosta?
Model, którego jest zwolennikiem, jest oparty na systemie funkcjonującym w Singapurze i Malezji. Z tym że skazany powinien wyrazić zgodę na wymierzenie batów. Następnie bada go lekarz, który sprawdza, czy jest wystarczająco zdrowy, by nie umrzeć z powodu szoku związanego z bólem. Strażnik unieruchamia ręce i nogi skazanego, zdejmuje mu spodnie i zabezpiecza plecy ochraniaczem, by w czasie chłosty nie uszkodzić ważnych organów. Wreszcie wymierza określoną przez sąd liczbę batów, jeden na trzydzieści sekund.
Czy to bardzo bolesne?
Z opisów, które czytałem w prasie Singapuru, wynika, że tak. Po trzech uderzeniach skóra na pośladkach jest rozcięta i pokrywają się one krwią. Większość skazanych próbuje się szarpać, ale po trzecim uderzeniu protesty zwykle ustają. Jeżeli skazany zemdleje z bólu, asystujący lekarz go cuci. Po wymierzeniu ostatniego bata lekarz opatruje rany, a skazany jeszcze tego samego dnia jest wypuszczany do domu. Jest wolnym człowiekiem. Po kilku tygodniach w pełni wraca do zdrowia. Zostają tylko blizny.
Czy chłosta powinna być publiczna?
Poza wymierzającym karę, strażnikami i lekarzem obecni mogliby być na przykład reporter sądowy, prawnik skazanego czy poszkodowani w wyniku bezprawnych działań skazanego. Publiczne zawstydzenie skazanego może być dodatkową karą, aczkolwiek z niezrozumiałych dla mnie powodów to także uważa się za barbarzyństwo.
Rozmawiał Aleksander Piński

"Jestem synem ludobójcy" - to wyznanie pozwalało zdobyć dużo sympatii w powojennych Niemczech.
Brytyjski dziennik "Daily Mail" opublikował ostatnio inspirującą historię Brytyjczyka Brendona Grimshawa, który w 1962 r. za 8 tys. funtów kupił bezludną wyspę. Sprawił, że dziś warta jest 34 mln euro.
W więzieniach od razu byłoby luźniej.
A ci, w ten sposób ukarani, zastanowiliby się nad recydywą.
Moim zdaniem zamiast kary chłosty która mogłaby oznaczać cofnięcie się do czasów minionych wieków lepiej byłoby wprowadzić elektroniczną formę aresztu. Skazany miałby wyznaczony teren w którym może przebywać, przekroczenie terenu oznaczałoby powrót do celi. Wilk syty, owca cała, no i humanitarnie.
Karą mogło by być oprócz możliwości chłosty, konieczność noszenia opaski na ramionach, tak jak za Hitlera. To był dobry pomysł gdyby więzień wybierał by pomiędzy chłostą a opaską! :D
co jest gorsze?
co jest skuteczniejsze w zniechęceniu do recydywy?
Na pewno w przypadku chłosty przestępca nie ma szans się doszkolić.
W więzieniu owszem.
Nie chodzi o ból fizyczny, karę. Chodzi o postawienie złoczyńcy w sytuacji, w której jego świadomość staje w oczach innych, jako doznająca kary za jego postępki. Tak, aby wyraźnie związać tę świadomość potępienia czynu ze świadomością sprawcy popełnionego błędu, który jest błędem mniej z tego powodu, że prowadzi do kary, ale raczej dlatego, że tak oceniają to inni ludzie. Byłoby to "zwieńczeniem" całego procesu sądowego.
Jeśli, oczywiście, nie zrobi się z tego widowiska typu "Big Brother"... Świadkowie chłosty powinni być selekcjonowani pod względem dojrzałości emocjonalnej, a wśród nich powinny być też ofiary przestępstwa.
Wierzysz w pozytywną więzienną edukację?
a szkolić się przecież nie będzie PODCZAS chłosty tylko "na wolności ".
Jak będzie chciał.
Dyby, kłody, gąsiory, kuny, pręgierze, tarzanie w smole i pierzu itd
http://pl.wikipedia.org/wiki/Flet_ha%C5%84by
To coś dla Nergala.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Kamienie_ha%C5%84bi%C4%85ce
To dla ladacznic. Dla polityków wygnanie, banicja, infamia, albo kamieniołomy specjalnie dla nich przyszykowane i budowa dróg, wałów ręcznie łopatami, kilofami, taczkami. I tak będzie szybciej niż obecnie. Wyznaczyć dzienną normę, nie rabotajesz, to nie kuszajesz ;)
Chłosta nie przejdzie podobnie jak kara śmierci póki jesteśmy w UE, OBWE, ONZ, NWO. Zatem lżejsze kary.
http://rebeliantka.nowyekran.pl/post/30699,napisalam-do-aresztu-w-tarnowskich-gorach-ws-goczynskiego-was-tez-prosze-interweniujcie
"Kto by wówczas siedział?
Bardzo często niewinni."
Niewinni by siedzieli, bo wprowadzono by karę chłosty?
Może to jakieś przewrotne jest, ale mi się wydaje, że po prostu głupie i nie przemyślane z Pani strony.
Niewinni bardzo często siedzą w polskich więzieniach (np. mężczyźni pomawiani przez rozwodzące się żony o przemoc, tylko po to, by przejąć majątek męża, przedsiębiorcy - pomawiani przez konkurentów gospodarczych, współdziałających z prokuraturą, przeciwnicy polityczni, pomawiani np. o znieważanie organów władzy, etc.), a ci nie godziliby się na karę chłosty.
Dla dobra tych ludzi, chłosta jest lepszym rozwiązaniem niż przekreślenie roku czy kilku miesięcy życia i wyjścia na wolność z przyklejona łatką bandyty, bo tak społeczeństwo patrzy na ludzi, którzy siedzieli w więzieniu.
No i przede wszystkim trzeba by zmienić traktowanie więźniów w więzieniach i przejść z trybu sanatorium na tryb rzeczywiście karny(zgodnie ze stwierdzeniem, że ciężka praca uszlachetnia).
Zgoda również co do do tego, że więzienie powinno być karą, anie sanatorium i uniwersytetem.
wiem,wiem... takie złośliwie retoryczne pytania... największą szkołą przestępczości w naszym upodlonym jestestwie jest przykład idący z samej góry... w szczególności swoista bezkarność tych którzy przez wymiar sprawiedliwości są chronieni niczym w nimbie nietykalności wobec maluczkich... są zapraszani do biur bezpieczeństwa, udzielają wywiadów, są celebrytami... zamiast gnić od kilkudziesięciu lat w więzieniach za to co uczynili temu narodowi...
chyba,że ktoś traktuje całe państwo jako swoiste więzienie dla określonego narodu zamieszkującego jego teren... wiem, Pan tylko przeprowadza wywiad z autorem, to nie do Pana te pytania.
Do Ameryki, Austrii czy innych Australii jeszcze dużo nam brakuje.
jeśli będzie to finansowane z Pana podatków, a nie dodatkowo z moich to ja jestem za:).
"...Wilk syty, owca cała, no i humanitarnie..."
Humanitarnie owszem, gdy to Pan będzie wspierał zamówienia publiczne u producentów takiego sprzętu z branży high- tech, a ja np. będę sobie tylko oglądał katalogi takiego sprzętu na ich stronach www :)
"Skazany miałby wyznaczony teren w którym może przebywać, przekroczenie terenu oznaczałoby powrót do celi."
Tu się mogę zgodzić, że będzie to dobry pomysł na naprawdę groźnych przestępców (np. szefa rabunkowych napadów lub innego byłego członka innej zorganizowanej grupy przestępczej), którzy wyjdą na warunkowe (po dogłębnym przebadaniu przez neurologa i psychiatrę w więzieniu, z wnioskiem, że poddali się procesowi resocjalizacji, więc można "na próbę" wypuścić). Elektroniczna zabawka w postaci obroży nie musi być stosowana wobec np. kieszonkowców, chyba, że kieszonkowiec spłaci koszt zamówienia obroży (gdy po wyjściu z więzienia podejmie się pracy - albo niech spłaci w postaci quasi podatku, kary finansowej rozłożonej w sensownych ratach itp.)